czwartek, 29 października 2015

Kto ma głowę pustą jak dynia? Czyli 5 powodów, dla których nie obchodzę Halloween





















Z dyni zrobię zupę, kości rzucą psu zamiast składać szkielet, a futro wilkołaka odwieszę do szafy na zimę. Tak pokrótce mógłbym rozprawić się ze świętem Halloween. Świętem, w którym co roku, świadomie lub nie, biorą udział tysiące osób. Z wesołym świętowaniem ma ono, jednak niewiele wspólnego. Odwołuje się ono do kultu śmierci, okultyzmu, ciemności, a przede wszystkim trywializuje dzień pierwszego listopada. W takich chwilach jako dumny obywatel ciemnogrodu, zmuszony jestem interweniować i wyrazić swój sprzeciw. Oto 5 powodów, dla których moim zdaniem tego typu uroczystości powinny zostać obchodzone... szerokim łukiem.



1. Swoje znacie, cudze przyswajacie


Kiedy zbliżają się Walentynki słyszymy ogólnonarodowy ból tyłka z tego powodu, że duża część społeczeństwa ślepo przyswaja obce tradycje. W przypadku Halloween sprzeciw ten nie jest już tak głośny, bądź w ogóle nie występuje. Rozumiem, że wynika to głównie z tego, że nie wszyscy mogą cieszyć się dniem 14 lutego z prostego powodu - braku drugiej połówki. Każdy natomiast może owinąć się papierem toaletowym, wyć jak oszołom i biegać po sąsiadach żądając słodyczy. Coś, jednak jest nie tak, skoro dość wybiórczo traktujemy poszczególne święta,czy tradycje. Warto więc spojrzeć w lustro i zadać sobie jedno zarąbiście, ale to zarąbiście ważne pytanie: czy, aby nie jestem hipokrytą?

2. Babci świeczkę, diabłu ogarek


Zwróćmy uwagę, że data obchodzenia Halloween (31 października) nie jest tu bez znaczenia. Występuje ona w przeddzień naszego święta zmarłych. Święta mającego charakter kontemplacyjny. Każdy z nas, bez różnicy wierzący czy niewierzący, na pewno uda się na groby najbliższych, którzy odeszli. Czy zapalając świeczkę będziemy czuli się ok, z myślą że dziś wspominamy, jak bolesnym uczuciem była dla nas śmierć bliskiej osoby, a dzień wcześniej mieliśmy niezły ubaw z tejże śmierci? To tak, jakby policjant będąc w cywilu łamał otwarcie przepisy ruchu drogowego, a na służbie z powagą na twarzy namawiał do ich bezwzględnego przestrzegania. Lekki dysonans,co?


3. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o...


Duże pokłady zielonej kapusty, zwanej też pieniędzmi. Okazuje się, że Halloween to intratny biznes. Skutecznie zapycha kieszenie producentom gadżetów, kostiumów czy słodyczy. Z tej okazji bogacą się także organizatorzy imprez w mrocznym klimacie. Wstęp oczywiście w kostiumie. Nie dziwi więc w takim wypadku, że media nie mają nic przeciwko kolejnemu pseudo świętu, które pozwoli im wyciągnąć kasę z kieszeni klientów jeszcze przed 6 grudnia. Widać właściciele knajp i producenci zabawek pozazdrościli zysków sprzedawcom zniczy i wiązanek. 


4. Średniowiecze!


Ostatnimi czasy w naszym kraju, szczególnie w środowisku politycznym, modne stało się rzucanie oskarżenia, że cofamy się do średniowiecza. Sam dźwięk tego słowa powoduje, że blady strach pada na wiele twarzy. Zupełnie tego nie rozumiem, jednak "średniowiecze" stało się pejoratywnym określeniem w naszym kraju. Sugeruje ono zacofanie i ciemnotę. Cóż, okazuje się, że święto Halloween pochodzi z jeszcze bardziej zamierzchłych czasów. Otóż zaczęto je praktykować ponad 2 tys. lat temu, czyli na długo przed nastaniem wieków średnich. Ci, którzy tak stanowczo zarzucają innym zacofanie, niech zastanowią się czy sami ślepo nie angażują się w ciemnotę.

5. Bal u rogatego


Ten argument trafi zapewne do niewielu, jednak jest na tyle istotny, że grzechem byłoby o nim nie wspomnieć. Święto Halloween zaadoptowane zostało przez wiele sekt, w tym satanistów. Jeżeli jedna z najbardziej destruktywnych ideologii popiera i firmuje takie zabawy, należałoby przemyśleć swój udział w nich. Naturalną konsekwencją są także zagrożenia duchowe, które pojawiają się jako następstwa rozrywek w stylu "trick or treat". Samo przebieranie się już stanowi pewien symbol i włącza nas w obchody pseudo święta. Można oczywiście odrzucać wszelkie duchowe aspekty Halloween i bronić się przed nimi biorąc na sztandar swój ateizm. Niewiara, jednak nie chroni nas przed niebezpieczeństwami jakie niesie diabelska uroczystość. Uprawiając sporty ekstremalne, raczej kupię kask, a nie będę się upierał, że nie wierzę w urazy głowy. Na koniec oddaję głos wujkowi La Vey'owi, który to... a z resztą, od czego macie google.



Może pięć przykładów to nie wiele, jednak dłuższe rozpisywanie się mogłoby rozmazać mój ogólny pogląd na to pseudo święto. Jest to narzucona przez media i zachodnią kulturę zabawa, która na dodatek głosi treści godzące w powagę święta zmarłych. Pamiętajmy o tym, że posiadamy własne zwyczaje i tradycje. Jasno widać, że wprowadzanie obcych świąt służy jedynie celom komercyjnym. Być może część z Was uzna mnie za oszołoma, któremu mózg porósł moherem. Mało mnie to obchodzi, szczególnie że opinia tłumu zmienia się tak często, jak kostiumy na Halloween.   

2 komentarze: